Przepis na zbrodnię (32)
W skrócie
Rodzina nie zgłasza śmierci Antoniego, by pobierać jego emeryturę. Ciało seniora bliscy przechowują w zamrażarce. Sąsiedzi nabierają podejrzeń. Chcą zdemaskować oszustów, a przy tym sami zarobić.
Oglądaj w telewizji
Opis
Mieszkańcy słynącej z przestępczości dzielnicy Gorczak mierzą się z wieloma wyzwaniami. Niektóre z afer ściągają na nich poważne niebezpieczeństwo. Mimo to przedstawiciele lokalnej społeczności robią wszystko, by rozwiązywać swoje problemy bez udziału stróżów prawa czy instytucji. Żyją według twardych zasad, które sami ustalili. Kluczową przestrzenią perypetii mieszkańców Gorczaka jest Bar U Edka, w którym pracują szef Edward Małodobry (Andrzej Deskur), kucharka Miszel (Beata Schimscheiner) i pomoc kuchenna Kruszyna (Michał Murawski). Żona Edka, Aldona (Teresa Dzielska), służy w policji jako dyżurna. Poszczególne historie, w tym sprawy przestępstw, nierzadko prowadzą właśnie do barowej kuchni. Serial jest spin-offem kultowej serii "Dzielnica strachu", poszerzonym o wątki obyczajowe, a nawet humorystyczne, związane z codziennym życiem postaci. W produkcji pojawiają się znani widzom bohaterowie z serialu macierzystego, grani przez tych samych aktorów, takich jak komisarz Potoczny (Andrzej Młynarczyk) czy obracający się w półświatku Tadek Potoczny (Andrzej Olejnik) i Hrabia (Filip Gurłacz). Natomiast w roli Tajemniczego Narratora, który rozpoczyna i kończy każdy odcinek, widzowie usłyszą Krzysztofa Stelmaszyka.
W tym odcinku
Antoni zmarł śmiercią naturalną, jednak jego bliscy nigdzie nie zgłosili tego faktu. Zarówno syn, jak również synowa i wnuk nie mieli wątpliwości, że znacznie korzystniej będzie udawać, że Antoni wciąż żyje, by móc pobierać jego emeryturę. Ciało seniora spoczywa więc w zamrażarce. Aby zachować pozory, że Antoni żyje i ma się dobrze, krewni okresowo wywożą jego zamarznięte ciało na spacery. Sąsiedzi są jednak podejrzliwi. Nie umyka ich uwadze, że Antoni bardzo źle wygląda i nie reaguje na żadne bodźce. Postanawiają zdemaskować rodzinne oszustwo, ale nie mają w planach zawiadamiania o nim policji. Wygląda na to, że śmierć seniora to okazja do zarobku nie tylko dla jego bliskich, ale również osób z ich otoczenia.
Występują